
Sztuka zawsze była obecna w moim życiu w różnych postaciach, jednak nigdy zawodowo, aż do roku 2014, kiedy zapragnęłam mieć tatuaż. Można by powiedzieć, że podczas sesji w pewnym Opolskim studiu niemal mnie oświeciło. Dlaczego by nie spróbować samej? Miałam do tego wszelkie potrzebne predyspozycje już na wstępie, umiejętność rysunku, projektowania graficznego, pełną wiedzę o kompozycji, światłocieniu, o teorii kolorów, jedyne czego brakowało to maszynka i wiedza techniczna o pracy ze skórą, co szybko nadrobiłam ćwiczeniami oraz kursem podstaw tatuażu.
I tak od 1 stycznia 2017 roku pracuję już nieprzerwanie zawodowo jako tatuatorka. Zaczynałam od stylu, który był dla mnie najłatwiejszy ze względu na moje umiejętności i moją wiedzę o rysunku, czyli realistyki. Praca igłą w tym przypadku niewiele różni się od pracy ołówkiem, którą znałam doskonale. Zawsze czułam się komfortowo w skalach szarości, budowaniu bryły oraz głębi. Zawsze staram się dopracować każdy szczegół kompozycji, dzięki czemu moje prace wyglądają dobrze nie tylko z daleka ;)
Z czasem gdy poznawałam świat tatuażu coraz dokładniej, zaczęłam poszukiwać swojej drogi również w innych stylach. Moje serce podbiły tatuaże szkoły tradycyjnej oraz neotradycyjnej. Wyraźny kontur, proste formy mniej lub bardziej ozdobne, kontrastowe nieskomplikowane cieniowanie, kolorowanie proste i wyraziste. To brzmiało jak przepis na efektowny i długowieczny tatuaż, coś co od razu przykuje wzrok. Do tego forma wzorów neotradycyjnych tak bardzo przypominała mi mój ukochany styl secesyjny w malarstwie. To było to! Trzeba było spróbować. Dzisiaj jest to drugi obok Realistyki styl w tatuażu który wykonuję w moim studiu.
